środa, 5 sierpnia 2015

XXII Memoriałowy Bieg Majora Bacy - relacja

Udział w tym biegu planowałem od dawna. Miał to być sprawdzian mojej aktualnej formy, a wyszedł bieg treningowy w drugim zakresie. Czasowo wyszło mizernie, za to psychicznie podbudowało mnie.

2 sierpnia br. w Bochni k/Krakowa odbył się się XXII Memoriałowy Bieg Majora Bacy. Impreza jak co roku przyciąga na start dobrych zawodników z Kenii lub Ukrainy. W porównaniu do innych biegów nawet walka w kategoriach wiekowych stoi na bardzo wysokim poziomie. Niby bieg kameralny, ale swoją magią przyciąga amatorów jak i zawodowych biegaczy.

Na bieg wyruszyłem z Krakowa. Zaraz po wejściu do busa "niespodzianka"! Wszedłem do środka patrzę i kogo widzę? Czarnoskórych biegaczy! Podróżowałem z Kenijczykami. Słowa nie zamieniłem, ale wiedziałem jedno... oni jadą aby wygrać. Po przyjeździe na miejsce poszedłem szybciutko odebrać pakiet startowy (koszulka bawełniana + bon na posiłek, cena: 30 zł), a następnie przebrałem się, zacząłem rozgrzewkę i rozmyślałem jak rozegrać bieg...

Godzina 16:00. START! 
Ruszyłem z luzem w nogach. Moje tempo do 6 km oscylowało w granicach 4:55 - 5:05/km. Wiedziałem, że albo wytrzymam albo nagle zabraknie mi sił w nogach. Niestety stało się to drugie.  Po płaskim biegło mi się znakomicie - równy rytm i spokojny oddech - wszystko zgodnie z założeniami. Jednakże małe podbiegi wykończyły moje nogi; były moim koszmarem! Tutaj wychodzi moje zaniedbanie treningowe, czyli brak w planie podbiegów, które dają moc i siłę. 7-8 km był dla mnie mordęgą, ból, piekące nogi, spadające tempo, niechęć do biegu spowodowały zero przyjemności z pokonywanych kilometrów. 9-10 km. Powrócił luz w nogach. Automatycznie zwiększyłem tempo i jakoś dobiegłem do mety. Zameldowałem się z wynikiem: 51:31.

Meta: 51:31
Co mnie poirytowało? Mijając jeden z wodopojów doświadczyłem, że biegacze są jednak nieogarnięci i nieodpowiedzialni. Biorą kubeczek z wodą i co? Rzucają innym pod nogi lub biorą kubeczek i zabiegają innym drogę nie zwracając uwagi na innych. Ludzie... może w końcu ogarniecie jakąś etykietę biegową? Tak aby wszystkim biegało się lepiej. Trasa miała formę tam i z powrotem (2 pętle). Droga podzielona na pół i tutaj wyszło kolejne nieogarnięcie niektórych uczestników... Mianowicie sprawą, która wołała o pomstę do nieba było zbieganie niektórych zawodników na czołowe zderzenie z wracającymi biegaczami. Czy takie zachowania są bezpieczne? Na pewno nie!

Ogólnie z XXII Memoriałowego Biegu Majora Bacy jestem zadowolony. Organizacja jak zawsze na wysokim poziomie. Z wielką chęcią wrócę tam za rok. Mogę być także zadowolony z jednej rzeczy. Nie siadłem psychicznie. 7-8 km był dla mnie sprawdzianem charakteru w trudnych chwilach. Na szczęście nie poddałem się. Wygranie biegu w głowie jest dla mnie ważniejsze niż osiągnięty wynik na mecie. Na dobre rezultaty przyjdzie jeszcze czas.

Standardowe pamiątki z biegu
Podczas tego biegu pokonałem 2000 km w oficjalnych zawodach! O tym wspomnę w innym wpisie.