środa, 14 października 2015

Czy człowiek potrzebuje pochwał?

Wielu naszych znajomych startuje w biegach ulicznych. Często gratulujemy im uzyskanego wyniku albo po prostu dotarcia do mety. Czy aby na pewno zawsze należą się gratulacje? Jaki wpływ ma nadmierne mydlenie oczu?

Na początku wspomnę o tym co skłoniło mnie do napisania tego posta. Niedawno odbyły się dwa bardzo popularne polskie maratony, tj. Maraton Warszawski i Poznań Maraton. Wielu blogerów, znajomych startowało w tych imprezach i chwaliło się na forum publicznym ukończeniem maratonu. Pod tymi postami było wiele słów podziwu, gratulacji i mydlenia oczu. Komentarze typu "jesteś wielka! dałaś radę! podziwiam!; były na porządku dziennym.



Czy aby na pewno było czego gratulować? Przeglądając międzyczasy można było raczej dostrzec jak nie powinno się biegać. Na początku zapewne euforia, tłum niesie i adrenalina robi swoje. Ktoś wskakuje na tempo, którego na pewno nie wytrzyma. 5 km czuje się świetnie. Przyspiesza. 10 km - jest okej. 15 km - oddech zwiększony. Połówka - zwalnia. 25 km - coraz gorzej. 30 km - tzw. ściana a raczej w tym przypadku Mur Chiński. 35 km - gwiazdy przed oczami. 42 km - wchodzenie na metę.

Czy tak powinien wyglądać maraton?



Podobna sytuacja jaką przytoczyłem powyżej spotkała także mnie. Przebiegłem, a raczej ukończyłem maraton (metodą marszo-biegową). Ludzie gratulowali ukończenia, mówili, że zrobiłem coś "łał", jednakże patrząc na aspekt sportowy dałem po prostu ciała. Po prostu wstydzę się tego. Zdaję sobie sprawę, że nie ma co okłamywać siebie i innych. Należy być szczerym i konstruktywnym w tym co się mówi. Żadnego rodzaju pochwała nie należała się!

Nikt nigdy nie wmówi mi, że bieganie drugiej połowy maratonu o wiele, wiele wolniej jest czymś co należy chwalić bądź podziwiać.

Czy takie niezasłużone pochwały mogą kogoś zmotywować do cięższej pracy i poprawy swoich wyników? Czy raczej konstruktywna opinia jest cenniejsza?

Osobiście wybieram opcję drugą.