środa, 30 grudnia 2015

Odbić się z dna - rok 2015

Wielkimi krokami zbliża się zakończenie 2015 roku. To czas kiedy można wziąć się za podsumowania, przemyślenia i ocenę co zrobiliśmy dobrze, a co mogliśmy zrobić lepiej. Jaki był ten rok dla mnie? Z pewnością... dużo się działo.

Pierwszy start na serio i życiówka podczas 14. Cracovia Maraton! - 3:53:23. Dziwny bieg od startu do mety, strasznie bolały mnie nogi, mimo bólu zaparłem się w sobie i powiedziałem "nie bądź frajerem biegnij dalej!".

 

Moim głównym celem było ukończenie majowego Ultramaratonu Podkarpackiego na dystansie 115 km. Niestety cel nie został osiągnięty (kontuzja wykluczyła mnie z biegu). Potem było ze mną tylko gorzej.

Z treningu na trening nogi robiły się cięższe, bolał achilles, bolało kolano, bolały ręce, po prostu wszystko było nie tak. Pomimo braku chęci wychodziłem na treningi z nadzieją, że ten trening przyniesie mi nutkę optymizmu. Niestety nic takiego nie miało miejsca.

Pewnie długo tkwiłbym w tej bezsilności, bezcelowego trenowania gdyby nie jedno przełomowe wydarzenie. Dostałem pracę i trzeba było zrobić odpowiednie badania. Zrobiłem badania a w nich wyszedł cały problem - anemia! Szybko zgłosiłem się do lekarza po magiczne różowe tabletki a do tego zacząłem kisić i pić sok z buraka, który towarzyszy mi do dnia dzisiejszego.

Jaki jest efekt?


Samoistnie wszystko wróciło do normy. Płuca mocne, nogi mocne i życiówki same się robiły!
Kulminacyjnym momentem i pojawieniem się w głowie, że "mogę" był IV Charytatywny Bieg TESCO. Bieg odbywał się na dystansie 10 km po pofałdowanej trasie, a ja osiągnąłem zadowalający mnie wynik 48:27.

Forma z dnia na dzień rosła. Dowodem mogą być moje biegi parkrun, gdzie z biegu na bieg biegało się bajecznie, w końcu mój wynik na 5 km stanął na 19:26! O takim rezultacie nawet nie marzyłem w tym roku!


Warto także odnotować dwa inne moje starty, a mianowicie 2. PZU Półmaraton Królewski i Tarnowska Dyszka. Po tym pierwszym pomimo rekordu życiowego czuje pewien niedosyt, bo wiem, że w tym momencie gdybym założył buty i poszedł zrobić półmaraton wynik zostałby poprawiony. Tarnowska Dyszka - 10 km - wynik 40:09 dla niektórych wynik jak marzenie, w sumie dla mnie też! Chociaż jest pewien niedosyt, kurcze... 10 sekund zabrakło do złamania magicznej granicy. Cóż... co się odwlecze to nie uciecze. Czego nie zrobiłem dzisiaj zrobię jutro!


Pomijając moje osiągnięcia; bardzo cieszę się, że mogłem przyczynić się także do osiągnięć innych osób. Pomaganie innym, wspieranie i udzielanie wskazówek sprawia, że biegnie nabiera jeszcze większej ilości barw!


Jakie mam cele na 2016 rok?
  • Życiówka na Królewskim Dystansie;
  • Życiówka w Półmaratonie;
  • Życiówka na 10 km;
  • Życiówka na 5 km.
O jakie konkretne wyniki będą walczył to zachowam dla siebie. Proszę trzymajcie tylko za mnie kciuki i życzcie powodzenia!