czwartek, 14 kwietnia 2016

2. Lisiecki Półmaraton - formo wróć!



W porównaniu do Półmaratonu Warszawskiego ten start planowałem od dawna. Miał być przetarciem przed majowym maratonem, a stał się biegiem na zaliczenie.

Ostatnio łapią się mnie różnego rodzaje choroby dlatego mniej trenuję. Wynik w tym półmaratonie stał pod wielkim znakiem zapytania.

sobota, 9 kwietnia 2016

11. PZU Półmaraton Warszawski

11. PZU Półmaraton Warszawski był moim kolejnym biegiem do kolekcji, raczej na zaliczenie niż walkę o wynik. Wystartowałem w nim trochę przez przypadek, ale utwierdził mnie w tym, że nie wszystko jest stracone przed wiosennym maratonem.




Dużo osób twierdzi, że przed wiosennym maratonem wypada sprawdzić się na dystansie o połowie krótszym. Tak też zrobiłem. Wystartowałem w 11. PZU Półmaratonie Warszawskim pomimo, że tego kompletnie nie planowałem, a moja forma była daleka od tego czego pragnę. Stwierdziłem, że skoro już zdecydowałem się na bieg to muszę dać z siebie wszystko. Do 13 km nawet była szansa na rekord życiowy. Niestety warszawska pogoda nie rozpieszczała nikogo. Wiejący wiatr przez większość dystansu i wielki 400 metrowy podbieg na 19 km sprawiły, że zakończyłem rywalizację z wynikiem 1:38:23, co pozwoliło mi zostawić za sobą, aż 10 000 uczestników!

Tak jak nie lubię Warszawy to muszę przyznać, że impreza zorganizowana jak należy. Biuro zawodów działało jak trzeba, pakiet startowy jak na tak wysoką cenę może być. Nowością dla mnie były rękawki biegowe! Całkiem przyjemnie się w nich biega. Zapisując się wiedziałem, że będzie masa ludzi, a wymijanie i walka o wynik będzie utrudniona. Następnym razem wybiorę na życiówkę mniejszy półmaraton.

Na koniec zastanawia mnie jedna rzecz. Skoro nie lubię Warszawy to dlaczego co jakiś czas wracam tam na zawody?