sobota, 13 sierpnia 2016

Family Run


XXIII Memoriałowy Bieg Majora Bacy jest biegiem do którego wracam z wielką chęcią. Po nieudanym starcie w tamtym roku odkułem się i znacząco poprawiłem wynik. Smaczku do biegu dodała rywalizacja pomiędzy mną, a moim tatą.

Na bieg zdecydowałem się w ostatniej chwili. Jak na ten bieg przystało Bochnia przywitała nas temperaturą zupełnie niebiegową. Słońce i duchota sprawiały, że ten bieg nie będzie wcale łatwy niż można było przypuszczać.

Mój cel na te zawody był dosyć jasny od samego początku; złamać w dobrej kondycji 45 minut, a przy okazji pokazać kto rządzi biegowo w rodzie Gałązków. Do połowy dystansu biegłem ramię w ramię z tatą. Po półmetku zaczął odstawać, a ja lekko przyspieszałem. Punktem kulminacyjnym był zbieg w okolicach 8 kilometra. Odskoczyłem i zrobiłem bezpieczną przewagę. Na mecie zameldowałem się 6 sekund przed nim uzyskując czas 44:29.


Rodzinne bieganie i rywalizacja potrafią wyzwolić dodatkowe emocje i motywację. Obustronne nakręcanie się na wynik powoduje poprawę wyników. Chociaż... muszę biegać o wiele, wiele szybciej...


Macie taką osobę, z którą lubicie rywalizować?

Do irytującej mnie sytuacji doszło podczas biegu. Pojawili się dzicy biegacze - szpanerzy. Biegli bez koszulek, wychwalali się jak oni to nie biegają, a także korzystali z wodopojów. Takie zachowanie jest niedopuszczalne, irytujące i denerwujące innych. Z takim zachowaniem trzeba walczyć.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz